Można … dało się …

Jak w jednym z żartów opowiadanych na wspólnych rajdach przez Roberta, parafrazując puentę i przenosząc ją na grunt kolarski „można” oznacza decyzję wyjazdu a fraza „dało się”  jej pełną realizację. W dniach 30 lipca do 1 sierpnia dwóch sympatyków Koła przejechało około 380 km na roztoczu. Pierwszym etapem wycieczki był Zamość, dalej Horyszów gdzie można dobrze i tanio zjeść w nowo otwartym zakładzie gastronomicznym „Kresowy Zaścianek” – gorąco tę placówkę polecamy.

Z Hrubieszowa ruszyliśmy na trasę wiodącą wzdłuż granicy. Ważnym miejscem na trasie był Myców. Pierwszy dzień zakończyliśmy biwakując pod gołym niebem i tutaj również można by było przytoczyć słynną puentę „Można .. dało się …”.  Celem wycieczki była Grzęda Sokalska i po odpoczynku na świeżym powietrzu drugi dzień pozwolił na kolejne wrażenia nie tylko z lokalnych dróg np. przejazd przez Tomaszów Lubelski, ale tras rowerowych w lesie w tym od miejscowości Łuszczacz zjazd do Krasnobrodu koło Galerii Szur trudną leśną trasą, a następnie Guciów to kolejny przystanek na posiłek, po czym Zwierzyniec i oczywiście słynny Staw Echo, a następnie ścieżką wiodącą przez Roztoczański Park Narodowy do Józefowa. Oczywiście dojechaliśmy również nad Tanwię przejeżdżając malowniczą ścieżką koło „Gargamela”. Tym razem nocowaliśmy w Schronisku Młodzieżowym w Hucie Różanieckiej. Dzień trzeci to powrót do Rzeszowa. Pogoda nam sprzyjała. Życzymy wszystkim członkom PKTR „Leliwa” i jego sympatykom udanych decyzji wycieczkowych. Nie trzeba jechać w dużej grupie by fajnie spędzić czas. Warto realizować swoje pomysły i korzystać ze sprzyjającej letniej aury. Dodam tylko na zakończenie, że całą trasę pokonaliśmy mając sakwy co na nawierzchni innej niż asfalt może być nieco kłopotliwe, a takich dróg nam nie brakowało.

Pierwszy dzień …

 

Dzień drugi …

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz