W sobotni poranek czteroosobowa delegacja Przeworskiego Koła Turystyki Rowerowej ”Leliwa” udała się na majówkę z cyklu ”Rowerem po Green Velo, poznajemy Wschodni Szlak Rowerowy – Roztocze”! Organizatorem wycieczki rowerowej było Koło Terenowe nr 32 przy Oddziale PTTK w Rzeszowie. 08Tuż przed godziną ósmą Piotr Iwanko, Andrzej Michna oraz Marcin Szewczyk wsiedli w Przeworsku do pociągu relacji Rzeszów – Zamość. Tam czekała już dziewięcioosobowa grupa na czele z Basią oraz Julianem Podsiadło z Rzeszowa, którzy pilotowali całą wycieczkę. Był oczywiście obecny prezes PKTR Tomasz Nalepa. W Jarosławiu do nas Dosiadły się kolejne dwie osoby. W efekcie w sile czternastu osób wyruszyliśmy na trasę, wysiadając kilkanaście minut po godzinie dziewiątej w Horyńcu – Zdroju. Tam zwiedziliśmy miejscowy kościół, następnie na terenie sanatorium Bajka przespacerowaliśmy się po ogrodzie. Z tej miejscowości udaliśmy się do Radruża, gdzie obejrzeliśmy wnętrza cerkwi wpisanej do listy zabytków dziedzictwa międzynarodowego UNESCO. Cerkiew przez ostatnie lata przeszła renowację, o całej historii opowiadała nam kobieta, która zna to miejsce jak własną kieszeń. Oczywiście nie mogliśmy sobie też odmówić wejścia na dzwonnicę, która znajduje się tuż przy cerkwi. Zobaczyliśmy również cmentarz, który znajduje się za cerkwią. Z Radruża udaliśmy się do Huty Kryształowej. Magiczna nazwa tego miejsca wiąże się z hutą szkła założoną w roku 1717 przez Adama Mikołaja Sieniawskiego. W piękne sobotnie popołudnie zaobserwowaliśmy też w asfalcie błyszczące efekt, tak jak w słoneczny dzień wygląda rozbite na asfalcie szkło. Jak powiedziała Basia w asfalcie znajduje się specjalny kamień, który powoduje taki efekt. W tej miejscowości przejechaliśmy się również aleją lipową. Następnie byliśmy w Budomierzu, gdzie zamierzaliśmy obejrzeć stare przejście graniczne, niestety Straż Graniczna nam to skutecznie uniemożliwiła. Kolejnymi miejscami na trasie była Krowica Lasowa, Lubaczów i Oleszyce. W Lubaczowie obejrzeliśmy rynek i miejscowy kościół, a Oleszyce były naszą metą podczas pierwszego dnia wyprawy. Wieczorkiem po godzinie 21 odbyliśmy w świetlicy schroniska młodzieżowego, w którym nocowaliśmy spotkanie integracyjne. Panowała świetna atmosfera, opowieści osób, które wiele w swoim życiu przejechały zrobiły na nas ogromne wrażenie.

W niedzielę wyjechaliśmy na trasę o godzinie dziewiątej. Od początku niebo było mocno zachmurzone, więc deszcz wisiał w powietrzu. Tak też się stało. Niedziela przebiegała pod znakiem gwałtownych ulew i krótkich przerw, gdzie mieliśmy nadzieję, że się już wypogodzi. Ale pogoda jednak nie dawała za wygraną i bawiła się z nami w kotka i myszkę. Zwiedziliśmy cerkwie w Oleszycach i Starych Oleszycach, które służyły nam jako miejsca przystankowe, czekając na poprawę pogody. Gdy się wypogodziło to ruszyliśmy w dalszą trasę. Marcin zaproponował grupie, że zobaczymy okolice nieistniejącej wioski Miłków. W drodze do niej znów zaczęło padać, kolejna ulewa w dniu dzisiejszym. Przejeżdżaliśmy przez las chroniąc się przed deszczem, przy ołtarzu ze świętym Hubertem, patronem myśliwych. Do cmentarza należało zjechać z drogi asfaltowej w las, a biorąc pod uwagę ulewny deszcz i błoto zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Kiedyś będzie okazja. Następnie pojechaliśmy do Mołodycza, gdzie zobaczyliśmy cmentarz, na którym pochowani są zarówno Polacy jak i Ukraińcy. Zobaczyliśmy tam zniszczoną tablicę postawioną przez Ukraińców, zwolenników Bandery. Z drugiej strony ulicy są pochowani ludzie różnych narodowości. Z Mołodycza udaliśmy się na Radawę. Tam w okolicach zalewu wszyscy jak jeden mąż zjedliśmy frytki, miło porozmawialiśmy i zaczęliśmy planować kolejne wspólne wyprawy. Następnie ścieżką rowerową przez Wiązownicę i Szówsko dotarliśmy do Jarosławia, gdzie się pożegnaliśmy. Było bardzo wesoło, a świetny nastrój prysł u Andrzeja, kiedy to przy zjeździe na ulicę Pruchnicką złapał kapcia… Pozostało tylko wracać mu pociągiem. W dwa dni pokonaliśmy wspólnie 115 km. Chcemy serdecznie podziękować Basi i Julkowi za stworzenie bardzo miłej atmosfery, wielką wiedzę, już nie możemy się doczekać kolejnego wspólnego wyjazdu.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz