II Rajd Wiosenny z Przeworskim MOSiR-em

Dziś zorganizowaliśmy II Rajd Wiosenny z Przeworskim MOSiR-em. Rajd rozpoczął się o godzinie 13:00 z terenu Ośrodka Rekreacyjno – Turystyczno – Sportowego w Przeworsku. Uczestnicy w liczbie 67 cyklistów w uśmiechem na twarzy wyruszyli w trasę.

Po przejechaniu w asyście policji i załogi ratowników medycznych z Centrum Ratownictwa Medycznego przez miasto udaliśmy się w stronę Studziana i Nowosielec. W tej ostatniej miejscowości peleton zatrzymał się na stadionie „Piasta”, by podziwiać pokaz straży grobowej, czyli popularnych Turków. Na stadionie do zgormadzonych kilka słów o działalności stowarzyszenia PKTR „Leliwa” powiedzieli prezes Tomasz Nalepa oraz członek honorowy, założyciel, a także pierwszy prezes Jerzy Doluk. Następnie rowerzyści pojechali pod piękny drewniany kościółek, gdzie zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie. Po chwili miłośnicy jazdy na dwóch kółkach udali się nad jezioro święte w Rogóżnie. Tam nastąpił dłuższy postój, każdy uczestnik posilił się drożdżówką oraz ugasił pragnienie wodą. W tym miejscu również członek honorowy Pan Krzysztof Sochacki opowiedział o historii tego miejsca.

Ze Świętym Jeziorem wiąże się legenda. Wywodzi się ona z podania związanego z miejscem, w którym się znajduje. Według niej, w dawnych czasach w tym miejscu stał klasztor i para narzeczonych z pobliskiej Kosiny udała się tam, by wziąć ślub. Ojciec panny młodej był przeciwny związkowi i przeklął córkę słowami: „Niech się ziemia zapadnie razem z wami jak pójdziecie do ślubu” I tak się stało. W tym miejscu powstało jezioro nazwane „Świętym”, a w jego toni dawał się słyszeć głos dzwonu.

Pewnego razu nad jeziorem dziewczyna prała chusty. Zauważyła na brzegu wstęgę. Zaczęła ciągnąć coś ciężkiego i nie mogąc dać rady zaklęła. W tym momencie wstęga się urwała. Dziewczyna ciągnęła cały klasztor, ale po przekleństwie wszystko zapadło się w toń. Podobna rzecz przytrafiła się pastuchowi, który poszedł tam łowić ryby. Innym razem świniopas dworski zauważył, że jego świnie ryją na brzegu jeziora. Odpędzał je, ale one powracały w to samo miejsce, aż wyryły dzwon.

Po ten dzwon zjechało wiele furmanek, ale wszystkie wozy o drewnianych osiach łamały się pod jego ciężarem. Dopiero wóz Wierzbińskiego z Kosiny, o żelaznych osiach wytrzymał ciężar. Dzwon zawieziono do Kosiny. Kiedy powieszono go na dzwonnicy zaczął dzwonić. Wielu wyraźnie słyszało, że opowiada on swoją historię.

A oto jego słowa:

Świnia mnie wyryła
Dziewka mnie umyła
A jo pon Święty Jon
A jo pon Święty Jon

Źródło informacji: regiopedia

Po przerwie uczestnicy rajdu udali się w stronę Białoboków, Wolicy, Urzejowic, Żurawiczek, Maćkówki, aż w końcu dotarli na metę dzisiejszej wycieczki, czyli przeworski ośrodek sportowy. Końcówka trasy odbywała się również pod asystą policji. Na terenie ośrodka sportowego uczestnicy zjedli ciepły posiłek, rozlosowano nagrody, a po chwili wszyscy w doskonałej atmosferze rozjechali się do swoich domów.

Dziękujemy przeworskiej policji, ratownikom z Centrum Ratownictwa Medycznego, za świetną współpracę i zabezpieczenie trasy rajdu. Podziękowania również dla MOSiR-u Przeworsk za kontynuację działań na wspólnym froncie z naszym stowarzyszeniem.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz